O BAJTLU


Bajtel na placu – ale o co chodzi??? Czyli słów kilka o projekcie.

Mama bajtla, chronicznie niewyspana, często wkurzona, nie mająca czasu dla siebie, ani w ogóle na nic. To ja? No niestety. Może jakoś to zmienić, może zrobić coś fajnego i totalnie innego od codziennych normalności i nienormalności. Blogoterapia? Wiem… banalne, ale coś jest na rzeczy… Nieco przewrotnie, bo czasu na pewno mi od tego nie przybędzie, a pisanie o dziecku też nie jest typową rzeczą „dla siebie”.

Pomysł na bloga nie chodził mi po głowie od dawna, naszedł mnie tak po prostu i postanowiłam go zrealizować. Krok po kroczku. A nuż się uda?

Bajtel na placu – blog o fajnych miejscach dla dzieci, które można znaleźć za każdym śląskim winklem. Kopalnia pomysłów na wycieczkę z bajtlem, która jest w zasięgu możliwości każdego rodzica, któremu się chce. Mój osobisty, ukochany Bajtel jest bohaterem bloga, bo to razem z nim i dzięki niemu CHCE MI SIĘ odkrywać śląskie place, a teraz także CHCE MI SIĘ dzielić się Wami wrażeniami z tych miejsc dziecięcej aktywności.

Mój syn nie urodził się w pociągu, ani na szczycie wieży szybowej. Nikt z naszej rodziny nie jest też kolejarzem, ani górnikiem, więc naprawdę nie wiem, skąd u niego taka wielka pasja do lokomotyw i kopalń. Miłość, której wierny jest odkąd siedział jeszcze w wózeczku. Mikołaj już wtedy wolał spacerować z babcią po dworcu kolejowym w Chebziu, niż po osiedlowych alejkach. Taki mały freak techniki mi się trafił. Dlatego opowiem Wam nie tylko o placach zabaw i wszelakich bawialniach, ale znajdziecie tu miejsca, w których mocniej bije industrialne serducho.