Bawilandia w Świerklańcu 1


ŚWIERKLANIEC → Bawilandia, czyli z wizytą u misia Pinkiego.

Bawilandia w Świerklańcu jest pierwszą salą zabaw, którą miał okazje poznać raczkujący wówczas Bajtel. Pewnie dlatego, że znajduje się najbliżej nas, ale również… co tu ukrywać… bardzo ją polubiliśmy.

BawilandiaDla nas Bawilandia, to spotkanie z przyjacielem – różowym misiem, który mieszka sobie na górnej półce w kąciku urodzinowym. Daliśmy mu na imię Pinki i dzięki temu stał się trochę nasz, choć na początku były straszne płacze, aby faktycznie stał się nasz.

Trudne dla małego Bajtelka były te pierwsze rozstania, jednak w końcu zrozumiał, że misio Pinki mieszka w Bawilandii, a my zawsze możemy go odwiedzić. Teraz, za każdym razem grzecznie się z Pinkim witamy, ściągamy z półki, bawimy (a precyzyjniej, to mamusia musi nosić misia przez prawie cały czas, bo misio jest bardzo zaciekawiony, co też robi Mikołajek), a po skończonych harcach, odkładamy na półkę i mówimy PA, PA! Taaak… konsekwencja, choć okrutnie trudna w zastosowaniu, czasem i u nas miło procentuje.


Najciekawsze w Bawilandii jest…

jej najbliższe zielone otoczenie. Wyprawa do sali zabaw w Świerklańcu, to nie tylko godzinka na szaleństwach w labiryntach. Można tu zaznać klimatu dżungli w pawilonie botanicznym (jeśli pogoda nie dopisuje) lub pohasać po alejkach Ogrodu Śląskiego (jeśli słonko świeci).

Dzieciakom spodoba się na pewno karmienie rybek (pływają w pawilonie i w zewnętrznym stawie). Gospodarze dbają, by rybki nie pękły z przejedzenia, bo za 2 zł można kupić zaledwie kilka ziarenek pokarmu. My czasem pokarm dla rybek zabieramy ze sobą (nie! nie są to kanapki), bo przez te śliczne otwierające się pyszczki mamusia mogłaby zbankrutować. Dla miłośników zwierzątek i króla Juliana to nie koniec atrakcji, bo w gąszczu roślinności można spotkać lemury – choć niektórzy nie przepadają za widokiem zwierząt w klatce, zwłaszcza nie największych rozmiarów.

Niespodzianki w dżungli

Botaniczne motywy są także w Bawilandii. Wejście do labiryntu wiedzie przez paszczę magicznego drzewa. Najlepsze jednak kryje się na najwyższym poziomie – levelu tylko dla odważnych bajtli. Z ostatniego, trzeciego piętra konstrukcji dzieciaki mogą przejść na wiszącą kładkę, która wiedzie nad prawdziwą dżunglą i nad prawdziwym wodospadem. Przeprawa kończy się spotkaniem z ukrytym w zaroślach wielkim gorylem, który zuchwałych śmiałków opluwa bezczelnie wodą. Znam te mrożące krew w żyłach opowieści tylko z relacji piszczących dzieci oraz urywków, które dojrzeć można wśród gęstej zieleni, siedząc sobie w kawiarence na tarasie. Mój Bajtel gorylem jest zafascynowany, ale jest to uczucie z bezpiecznym dystansem, bo gada o nim ciągle, ale jeszcze się nie odważył przejść ten level.

Kącik dla mniejszych bajtli?

Bawilandia jest salą zabaw o całkiem sporych rozmiarach. Czy jest tu kącik maluszka? Powinien być… zwłaszcza, że mamusie na rocznych urlopach rodzicielskich mają dużo czasu i chcą wychodzić z domu. Ja przynajmniej pałałam w tym okresie chęcią uspołecznienia, zarówno swojej nieco zdziczałej matczynej osoby, jak i mojego małego synka. Tak, aby choć trochę przyzwyczajał się do innych dzieci. I gdy Mikołaj mały był, to w Bawilandii kącik maluszka też był, może nie pierwszej świetności, ale jednak.

Teraz stary kącik przeszedł remont i mogę śmiało powiedzieć, że urósł razem z moim synem. Nowy, doroślejszy kąt jest idealny dla starszych maluszków, które są już samodzielne, bo troskliwe rączki rodziców już za siatkę nie dosięgną. Dla nas ta zmiana jest właściwie na plus. Mikołajek lubi ten mały labirynt, zwłaszcza gdy w dużym szaleje banda urodzinkowych imprezowiczów. Jednak pewien dyskomfort jest, bo brzdące stawiające pierwsze kroczki, nie mają w dużej Bawilandii, choć małego kącika.

Wyszperałam na stronie producenta jak wyglądał kącik maluszka, którego już nie ma, ale w czasach gdy pachniał nowością.

Reszta to już same plusy!

No prawie. Kawa dobra, ceny przystępne, miejsca dużo, zarówno dla figlujących dzieci, jak i spoczywających rodziców. Dwie salki urodzinowe. Duża szatnia z suszarkami do włosów jest, toalety z przewijakiem są, i są ok. Po co więc się czepiać. Ano po to, lokalny patrioto, że zawsze mogłoby być lepiej.

Chcemy zdrowych przekąsek! Syropy do kawy i szampany bezalkoholowe, to słaba ekspozycja na barze. Zwykła woda (nie smakowa) już jest do kupienia (a kiedyś nie było), także plusik się należy. Jak już serwujecie ciasta, to bardzo proszę, aby były świeże, bo tych, które czasem więdną za szybą, nie podałabym dziecku, mimo że trudno wytłumaczyć to łasuchowi. Fotele w kawiarni zasługują już naprawdę na emeryturę, podobnie jak niektóre zabawki, zwłaszcza zdezelowane auta. I armatka w dużym labiryncie nie działa od dłuższego czasu. Może to detale i mamusine czepialstwo, ale gdy chodzi o bajtla, każdy szczegół się liczy.

I jeden minus od Taty Bajtla

I wcale nie chodzi tu o brak piwa w barze! Żarty żartami, ale śmiesznie nie było. Wprawdzie nie zdarzyło się to mi osobiście, ale Bajtlowi z tatusiem. Dwóch facetów, upadek z motorku, rozcięta warga, krew się leje (no może nie strumieniami, ale zaznaczam, że chłopaki źle na krew reagują), Bajtel wrzeszczy wniebogłosy i znikąd pomocy. Nikt chusteczki, czy wody nie podał, nie zapytał czy pomóc. Szkoda, bo ludzi było pełno (ta znieczulica okroplica), a panie z obsługi są miłe i lubię je bardzo, więc tym bardziej szkoda, że nie zareagowały. Swoją drogą, chyba powinna być w takim miejscu apteczka, a personel powinien umieć udzielić pierwszej pomocy.

Bawilandia – czy warto wybrać się do Świerklańca?

Według mnie warto. Mimo pewnych rzeczy do poprawy, bo przecież nic nie jest idealne. Jak pisałam na wstępie polubiliśmy to miejsce i LUBIMY je nadal. Zresztą nie tylko my, cała przedszkolna grupa Żabek je lubi. Właśnie tu dzieciaki pojechały na swoją pierwszą w życiu prawdziwą wycieczkę… autokarem!

Bawilandię polecam dla bajtli nawet z odleglejszych miejscowości naszej śląsko-zagłębiowskiej metropolii (temat na czasie, tylko czemu Ci z zagranicy uparli się na taką długą nazwę). Szczególnie, dla tych dzieci, których rodzice lubią dla relaksu pokopać sobie w ziemi i patrzeć jak rośnie, a chcieliby przy okazji kupić coś na swój balkon czy ogródek. A także dla tych, którzy nie znają okolicy i nie byli w Parku w Świerklańcu, bo wtedy w pakiecie mamy zapewnione atrakcje na cały dzień.


 BAWILANDIA /Ogród Śląski/ 

GDZIE: Świerklaniec (powiat tarnogórski) ulica Tarnogórska 75, czyli DK 78 z Tarnowskich Gór do Zawiercia, zjeżdżamy na rondzie w niepozorną boczną dróżkę; wypatrujcie czołgu – to charakterystyczny znak przy wjeździe do Centrum Ogrodniczego Ogród Ślaski, na którego tyłach znajduje się Bawilandia.

KIEDY: codziennie w godzinach od 10 do 20

ZA ILE BAJTEL: pierwsza godzina 9  zł (pon-pt); 10 zł (sb-nd) 

ZA ILE MAMA BAJTLA: rodzice płacą tylko za niebieskie kapciochy (1 zł)

Bawilandia CENNIK


Podsyłam Wam także link do strony Bawilandia Ogród Śląski, gdzie znajdziecie cennik urodzin i zdjęcie goryla z bliska (uuu ale brzydal). A kto lubi, niech polubi bawilandiowy profil na FB.


Bawilandia

Chcesz zobaczyć więcej?

Odwiedź to miejsce i napisz czy się Twojemu bajtlowi podobało.

Ale najpierw ZERKNIJ → BAJTEL W BAWILANDII GALERIA

 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarz do “Bawilandia w Świerklańcu